środa, 29 stycznia 2014
Z ulicy | Skarpetki

Skarpetki to moje małe dziwactwo. Sprawdzam je u innych. Oblepione kłaczkami, skulkowane, rozciągnięte skarpety do garnituru, morderstwo! Cieliste skarpetki do balerin albo czółenek, ohyda! 

Skarpety to detal, który wiele może powiedzieć o ich właścicielu. Lubię kiedy w przestrzeni między butem a nogawką miga przemyślany i dopasowany do całości skrawek materiału. 

Chociaż najbardziej lubię opcję "goła noga w bucie", na widok takiej nieobleczonej nogi zimą, zamarza mi mózg. Dobra wiadomość! Ludzie Mody zaczęli nosić skarpetki. Więcej, manifestują wręcz, że je mają. 

Na razie jedyną dopuszczalną dla mnie opcją są minimalnie wystające z botków wełniane skarpetki, ale mam nadzieję, że już niedługo przetestuję jedną z poniższych inspiracji.

 





 

zdjęcia: style.com; w magazine

20:57, lazymonday , ulice
Link Komentarze (3) »
wtorek, 28 stycznia 2014
Dzisiaj mogłabym | Zimowy kamuflaż

Zasypało. Śnieg to z jednej strony całkiem przyjemna odmiana dla szarości ostatnich tygodni, a z drugiej strony paraliżuje mnie. Mam ochotę zniknąć i pojawić się w maju. 

Dzisiaj mogłabym wtopić się w otoczenie. Mogłabym dopasować się do zimowego krajobrazu i przestać z niecierpliwieniem wyglądać wiosny, pogodzić się ze śniegiem. Wybieram złamaną biel i szarości. Dżinsy to element garderoby, który jest przeze mnie delikatnie mówiąc zaniedbywany. Zrzucę to na aurę, która nie pozwala mi na moje ulubione połączenie, czyli dżinsy, czółenka i gołe nogi. Chętnie jednak zrobiłabym wyjątek dla snikersów od Balenciaga. Płaszcz ze sztucznego futra, którego pewnie nigdy nie znajdę, od wielu lat tkwi gdzieś w mojej głowie. Czy nie byłoby przyjemniej przeskakiwać zaspy w takim okryciu? Koszula zawsze mnie "prostuje". Działa podobnie jak wysokie obcasy dla sylwetki, tylko na moją głowę, czyli powstrzymuje mnie od zbyt impulsywnego działania. Ostatnio często potrzebuję takiego naprostowania. Cała reszta to drobiazgi, bez których oczywiście nie można się obejść.

 

płaszcz - stella mccartney/ koszula - band of outsiders/ lakier - opi kyoto pearl/ buty - balenciaga/ dżinsy - current/elliott/ kopertówka - miu miu

20:38, lazymonday , mogłabym
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 stycznia 2014
W poniedziałek lubię: zielono

Choinka i inne świąteczne ozdoby zniknęły już z mojego mieszkania, zrobiło się trochę pusto i jakby... tęskno za zielenią. Uwielbiam kwiaty w domu, uwielbienie to niestety nie jest odwzajemnione. No cóż, uczucia miłość trzeba pielęgnować, a ja przypominam sobie o moich kwiatkach jak robią się żółte. Moja mama, miłośniczka roślin doniczkowych (i totalnie zbzikowana na temat ich pielęgnacji) załamuje nade mną ręce. 

Brakuje mi zieleni na zewnątrz, brakuje mi jej w domu. 

Na szczęście są sukulenty (które według mojej mamy nie są kwiatami). Na szczęście są zielone. Na szczęście udaje mi się ich nie wykończyć. Ten niewielki kolorystyczny akcent wnosi coś niesamowitego do wszystkich pomieszczeń. Wnosi życie.

 

 

zdjęcia: design sponge; lovelyish; my scandinavian home

czwartek, 23 stycznia 2014
Z ulic | Futrzana torebka

Futro zimą to nic nowego ani zaskakującego. Powraca jak kwiaty na wiosnę (wszyscy znają pewnie ten cytat z filmu Diabeł ubiera się u Prady). Moda na futro nigdy nie minie, tak jak nie ucichną dyskusje na temat etycznego wymiaru futrzarstwa.

Patrząc na zdjęcia mody ulicznej, mam wrażenie, "ludzie mody" nie odczuwają zimna. Widok gołych nóg i nonszalancko zarzucowych na ramiona marynarek w zimowej scenerii przyprawia mnie o gęsią skórkę. Sama należę do wjątkowych zmarźlaków i kiedy temperatura zbliża się do zera, najchętniej zakryłabym szczelnie każdy milimetr swojej skóry. Czy podoba się to czy nie, futro z pewnością zapewnia komfort termalny.

Sama nie odważyłabym się włożyć futrzanej kurtki, czy płaszcza, są dla mnie zbyt teatralne, ale futrzane akcesoria, dlaczego nie? Futrzane torebka to jeden z gorętszych trendów sezonu. Należę do osób, które oceniają torebki głównie pod kątem ich praktyczności. Muszę jednak przyznać, że ten zupełnie nieżyciowy dodatek szalenie mi się podoba, to zabawny drobiazg, który dodaje każdej stylizacji zimowego sznytu.  

zdjęcia: style.com; grazia.it

21:55, lazymonday , ulice
Link Komentarze (4) »
środa, 22 stycznia 2014
Zima | Lista marzeń

Zima bawiła się trochę z nami w ciuciubabkę, aż wreszcie przyszła i okazało się, że jest mi zimno... Zimno w domu, zimno w pracy i zimno, kiedy jestem na zewnątrz. 

Pierwsze wyjście na sanki wzmogło uczucie chłodu. O co chodzi? Moja szafa (tak jak i ja) nie jest przygotowana na zimę! Potrzeba matką zakupów, stąd też zimowa lista marzeń stworzyła się właściwie sama.

1. Kurtka. W kraju, gdzie zima trwa większą część roku, znalezienie ciepłej kurtki graniczy z cudem. Nie chcę odzieży techniczno-sportowej. Przez wiele lat byłam wierna swojej puchowej kurtce, jednak starość nie radość, przydałoby się coś dłuższego. Za nic nie dam się przekonać do puchowego płaszcza! Chcę parkę, która jest ciepła, a futro wokół kaptura nie jest wykonane z tandetnego plastiku. Zucca.

2. Dżinsy. Luźno związane z zimą, ściślej z niedoborem spodni w szafie (liczba posiadanych przeze mnie par dżinsów: 1) Znowu okazuje się, że znalezienie najprostszych, granatowych, bez marszczeń, ćwieków, dziur, przetarć, dodatkowych prań spodni dżinsowych to nie lada wyzwanie! Acne.

3. Bluza. Zima to dla mnie warstwy. Bazą jest podkoszulek, potem tiszert lub koszula, sweter lub marynarka. Ale nie ma nic przyjemniejszego, kiedy wieje lodowaty wiatr znad morza, niż założyć na głowę kaptur. Jako kolejna pozycja na listę wskakuje bluza z kapturem. Ta jest z męskiego działu H&M.

4. Buty. Kiedy w życiu pojawia się dziecko, zimowe spacery wybierają zdecydowanie innego wymiaru. Po pierwsze nie zawsze idę tam gdzie chcę, po drugie spacery, nawet te najkrótsze trwają długo, po trzecie, żeby ulepić bałwana trzeba wejść w śnieg. Głęboki śnieg. Dlatego porzucam urodę na rzecz użyteczności obuwia i wybieram ciepłe kozaki. Sorel.

5. Olejek. Moja skóra zimą robi się jeszcze wrażliwsza, a kiedy temperatura spada poniżej zera, mam ochotę chodzić w kominiarce. Pora zmienić krem, na coś zdecydowanie "silniejszego". Słyszałam, że zima świetnie sprawdzają się oleje do twarzy, muszę to przetestować. Phenome.

6. Lakier do paznokci. Nowa pora roku, nowy lakier. Szukam mocno rozbielonego beżu. Essie Sand Tropez. 

7. Korektor. Zimą moje cienie pod oczami robią się jeszcze ciemniejsze. Zrzycam winę na brak słońca i niedosyt świeżego powietrza. Potrzebuję dobrego korektora, który rozjaśni moje spojrzenie. Polecacie coś? Bobbi Brown.

 

Z jesiennej listy udało mi się wykreślić kilka pozycji, zobaczymy, czy zrealizuję swoje zimowe plany zakupowe. A Wy? Co jest na Waszych zimowych listach?

20:26, lazymonday , wish list
Link Dodaj komentarz »